wtorek, 10 lutego 2015

Dlaczego media mają obsesję na punkcie Izraela?

Matti Friedman

Wiele lat temu wracałem pewnej nocy z Betlejem po reporterskiej wyprawie i przechodziłem przez punkt kontrolny izraelskiego wojska między tym miastem a sąsiednią Jerozolimą, w której mieszkam. Towarzyszyły mi dziesiątki palestyńskich trzydziestolatków, moich rówieśników.

Przy wejściu do punktu granicznego nie było widać żadnych żołnierzy, którzy służą tam jako “filtr” przeciwko zamachowcom-samobójcom.
 Zobaczyliśmy tylko stal i beton. Przeszedłem za innymi mężczyznami surowym korytarzem przez wykrywacz metalu i wykonywałem polecenia, które podawał ujadający głośnik – zdejmij swój pas, podnieś koszulę! Głos należał do żołnierza, który oglądał nas za pośrednictwem kamery przemysłowej. Po wyjściu z “checkpointu” poprawiałem pasek od spodni i koszulę, tak jak inni i czułem się trochę mniej niż 100-procentowy człowiek i wtedy (nie pierwszy raz) zrozumiałem, że takie uczucie może popchnąć kogoś do przemocy.
Konsumenci wiadomości rozpoznają w tej scenie izraelską okupację Zachodniego Brzegu, która utrzymuje 2.5 mln Palestyńczyków na tym terytorium pod wojskową władzą od 1967 roku. Fakty dotyczące tej sytuacji nie są właściwie kwestionowane. To powinno być źródłem zmartwienia dla Izraelczyków, których demokracja, wojsko i społeczeństwo są skażone nierównościami na Zachodnim Brzegu. To też nie jest właściwie kwestionowane.
Pytanie, które musimy zadać, jako światowi obserwatorzy, to dlaczego ten konflikt zyskuje więcej uwagi niż jakikolwiek inny i dlaczego jest opisywany w szczególny sposób. Jak wydarzenia w kraju, który stanowi 0.01% powierzchni świata, stały się źródłem niepokoju, wstrętu i potępienia bardziej niż cokolwiek innego? Musimy zapytać w jaki sposób Izraelczycy i Palestyńczycy stali się wystylizowanym symbolem konfliktu silnych i słabych, dzięki którym Olimpijczycy z Zachodu wykonują swoje sztuczki. Nie stało się tak z Turkami i Kurdami, Chińczykami Han i Tybetańczykami, brytyjskimi żołnierzami i irackimi muzułmanami, irackimi muzułmanami i irackimi chrześcijanami, ani z saudyjskimi szejkami i saudyjskimi kobietami, Hindusami i Kaszmirczykami czy kartelami narkotykowymi i meksykańskimi wieśniakami.
Zadawanie takich pytań nie jest w żadnym wypadku próbą uniknięcia albo zasłonięcia rzeczywistości, więc dlatego zacząłem od punktu kontroli granicznej w Betlejem. Jest wręcz przeciwnie. Każdy, kto chce w pełni rozpoznać rzeczywistość, nie może uciec od tego pytania. Moje dziennikarskie doświadczenia dostarczają częściowej odpowiedzi, a także podnoszą kwestie, które wykraczają poza ramy dziennikarstwa.

Pisałem z Izraela o Izraelu przez większość minionych 20 lat, odkąd się tutaj przeprowadziłem z Toronto w wieku 17 lat.
Pięć i pół roku przepracowałem jako reporter dla amerykańskiej agencji prasowej The Associated Press, a między 2006 a 2011 rokiem powoli zacząłem sobie zdawać sprawę z pewnych ułomności, które towarzyszą opisywaniu Izraela – powtarzające się zaniedbania i pominięcia, rozdmuchane afery, a także decyzje, które były podejmowane nie z dziennikarskich, a z politycznych powodów, i wszystko w ramach relacji, którą obsługuje więcej dziennikarzy niż jakąkolwiek inną międzynarodową historię na ziemi.
Kiedy pracowałem w jerozolimskim biurze The Associated Press, to Izrael opisywało więcej pracowników tej agencji niż Chiny czy Indie albo niż wszystkie 50 krajów Afryki subsaharyjskiej. To jest reprezentatywne dla całego dziennikarskiego przemysłu
Na początku 2009 roku, żeby podać przykład takich rutynowych decyzji redaktorskich, o których wspominałem, dostałem polecenie od przełożonych, żeby opisać historię z drugiej ręki, wziętą z izraelskiej gazety, która napisała o obraźliwych T-shirtach noszonych podobno przez izraelskich żołnierzy. Nie mieliśmy żadnego potwierdzenia prawdziwości tej historii, a swoją drogą nie ma wiele historii pokazujących co amerykańscy marines albo brytyjscy żołnierze piechoty mają wytatuowane na klatach albo ramionach. Jednak koszulki noszone przez izraelskich żołnierzy okazały się godne uwagi w oczach jednej z najpotężniejszych agencji informacyjnych na świecie. Działo się tak dlatego, że chcieliśmy wskazać albo powiedzieć wprost, że izraelscy żołnierze są przestępcami wojennymi, a każdy szczegół wspierający taki portret, miał być wykorzystany. Wiele światowych agencji informacyjnych napisało o tych T-shirtach.

W tym samym czasie wielu żołnierzy izraelskich było anonimowo cytowanych w gazetce szkolnej, w której mówili o nadużyciach, których mieli być świadkami podczas walki w Gazie. Napisaliśmy o tym nie mniej jak 3 oddzielne materiały, chociaż cytowanie ludzi, których tożsamość jest nieznana dla reporterów, jest (z uzasadnionego powodu) zabronione przez wewnętrzne przepisy The Associated Press. Ta historia również bardzo pasowała do naszej linii. Z czasem żołnierze zaprzeczyli, że byli świadkami scen, które podobno opisali, a uczniom dawali przykłady i opowiadali po prostu o horrorach i moralnych wyzwaniach związanych z walką. Oczywiście było już za późno.

W tych samych miesiącach na początku 2009 roku dwaj reporterzy z naszego biura dotarli do szczegółów oferty pokojowej dla Palestyńczyków złożonej przez izraelskiego premiera Ehuda Olmerta kilka miesięcy wcześniej, która była przez nich uznana za niewystarczającą. Propozycja polegała na utworzeniu palestyńskiego państwa w Strefie Gazy i na Zachodnim Brzegu z Jerozolimą jako wspólną stolicą. To powinna być jedna z najważniejszych historii w roku. Ale izraelska oferta pokojowa i odrzucenie jej przez stronę palestyńską nie pasowało do naszej narracji. Szef biura kazał reporterom zignorować propozycję Olmerta i tak się stało pomimo tego, że jeden z nich wściekle protestował i nazwał tę decyzję “największą porażką jaką widział w dziennikarstwie od 50 lat”. Jednak to bardzo pasowało nie tylko do praktyki The Associated Press, ale też do praktyki innych agencji prasowych. Złe koszulki żołnierzy zasługiwały na nagłośnienie. Anonimowe i nieweryfikowalne opowieści żołnierzy o nadużyciach były warte aż trzech historii. Pokojowa propozycja izraelskiego premiera złożona palestyńskiemu prezydentowi miała w ogóle nie być opisywana.

Niszczenie własności palestyńskiej zasługuje na reportaż. Neo-nazistowskie wiece na palestyńskich uniwersytetach albo w palestyńskich miastach już nie. Widziałem zdjęcia takich wyciszonych manifestacji wiele razy. Żydowska nienawiść w stosunku do Arabów zasługuje na opisywanie. Arabska nienawiść do Żydów już nie. Nasza polityka, w The Associated Press na przykład, polegała na nie wspominaniu o tym, że karta założycielska Hamasu pisze o tym, że Żydzi wywołali I i II wojnę światową, rewolucję francuską i rosyjską, co pokazuje sposób myślenia jednego z najbardziej wpływowych aktorów w tym konflikcie. 100 domów w osadzie na Zachodnim Brzegu stanowi dobry temat. 100 rakiet przeszmuglowanych do Gazy już nie. Budowanie potęgi militarnej Hamasu na zamieszkałych przez ludność cywilną terenach w Gazie nie jest tematem. Ale izraelska akcja wojskowa, która reaguje na to zagrożenie, jest doskonałym tematem. Widzieliśmy jak to działało latem 2014 roku. Odpowiedzialność Izraela za śmierć ludności cywilnej – to dobry temat. Odpowiedzialność Hamasu za śmierć cywilów już nie. Każdy reporter międzynarodowej prasy, jeśli pracuje dla AP, Reutersa, CNN, BBC albo innej firmy, momentalnie rozpozna te przykłady, które podałem, jako standardowe procedury.

W czasie mojej pracy dla korporacji medialnej w Izraelu widziałem od środka jak izraelskie potknięcia są skrupulatnie analizowane i nagłaśniane, a potknięcia wrogów Izraela są celowo wymazywane. Widziałem jak zagrożenia, z którymi mierzy się Izrael, były lekceważone albo wyśmiewane jako wymysły izraelskiej wyobraźni i to nawet jeśli te zagrożenia się urzeczywistniały raz za razem. Widziałem jak fikcyjny obraz Izraela i jego wrogów jest produkowany, polerowany i propagowany, żeby osiągnąć dewastujący efekt poprzez podkręcanie pewnych detali i pomijanie innych, a także prezentowanie efektów tej pracy jako “prawdziwego obrazu rzeczywistości”.
Nie myślmy jednak, że to nowość, tak już działo się w przeszłości. Być może pamiętamy Gerorga Orwella i jego uwagi na temat dziennikarstwa z czasów wojny domowej w Hiszpanii: “Dosyć wcześnie w życiu zauważyłem, że żadne wydarzenie nie jest nigdy prawidłowo opisywane w gazetach, ale w Hiszpanii, po raz pierwszy, widziałem reportaże prasowe, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Nie mają nawet takiego związku jaki wynika ze zwykłego kłamstwa. Tak naprawdę widziałem historię pisaną, ale nie w sensie, że coś się stało, ale że coś “powinno się było stać” zgodnie z partyjnymi dyrektywami”. Pisał to w roku 1942.

Z czasem zrozumiałem, że nieprawidłowości, których byłem świadkiem i w których brałem udział, nie były wyłącznie domeną The Associated Press. Zauważyłem, że były częścią szerszego problemu sposobu funkcjonowania prasy i tego jak prasa ocenia swoją pracę. Międzynarodowe media relacjonujące z Izraela nie są już obserwatorami konfliktu, ale graczami w tym konflikcie. Media oddaliły się od ostrożnego wyjaśniania i poszły w kierunku politycznego współudziału w zbrodniach tej strony, której przyznali rację.
One cenią rodzaj pewnej jedności ideologicznej, od której nie wolno ci odejść, więc zaczynając od ograniczonego krytykowania niektórych decyzji redakcyjnych, teraz szeroko krytykuję prasę.
W końcu jednak zdałem sobie sprawę, że nawet kwestia prasy nie wyczerpuje tego tematu. […] Wielu dziennikarzy chciałoby wierzyć, że wiadomości są tworzone przez jakiś rodzaj algorytmu – to mechaniczny, a nawet naukowy proces, w którym wkłada się wydarzenia, potem obrabia, a na końcu prezentuje. Ale wiadomości są niedoskonałą i całkowicie ludzką sprawką i powstają w wyniku interakcji między źródłami, reporterami i wydawcami, którzy wszyscy niosą bagaż swoich środowisk i którzy przejawiają, podobnie jak do pewnego stopnia wszyscy, uprzedzenia swoich grup.

Po ostatniej wojnie w Gazie latem zeszłego roku i w świetle ostatnich wydarzeń w Europie z ostatnich miesięcy powinno być jasne, że dzieje się coś głęboko toksycznego. Zrozumienie tego, co to jest, pomoże nam, moim zdaniem, zrozumieć coś bardzo ważnego nie tylko o dziennikarstwie, ale i o zachodnim umyśle i tego jak ten zachodni umysł widzi świat.
To, co się przedstawia jako krytyka polityczna, analiza lub dziennikarstwo, zaczyna coraz bardziej i bardziej brzmieć jako nowa wersja dużo starszych narzekań: Żydzi są sprawcami kłopotów, negatywną siłą światowych wydarzeń, a gdyby ci ludzie, jako całość, mogliby zostać jakoś usunięci, to nam wszystkim byłoby lepiej. To jest albo powinien być dzwonek alarmowy i to nie tylko dla ludzi sympatyzujących z Izraelem lub zajmujących się sprawami żydowskimi. To co jest teraz grane ma mniej wspólnego ze światem polityki, a więcej wspólnego ze światem psychologii i religii. I ma mniej wspólnego z Izraelem, niż z tymi, którzy go potępiają.
Okupacja Zachodniego Brzegu, od której zacząłem, wydawałaby się sercem tej opowieści i przyczyną tego konfliktu przedstawianego jako najważniejszy na świecie. Zatem w kilku słowach o tej okupacji.

Okupacja zaczęła się w 1967 roku w wyniku wojny [sześciodniowej]. Okupacja nie jest konfliktem, który oczywiście zaczął się przed tą okupacją. Jest symptomem tego konfliktu, który będzie trwał nawet jeśli się rozwiąże jakoś jego objawy. Jeśli popatrzymy na Zachodni Brzeg, który jest obecnie jedynym palestyńskim terytorium okupowanym przez Izrael i jeśli włączymy w to Jerozolimę, to zobaczymy że na tym terytorium w 2014 roku straciło życie 60 osób – Palestyńczyków i Izraelczyków. Zakończenie okupacji uwolniłoby Palestyńczyków spod izraelskich rządów, a wolnych Izraelczyków od władania ludźmi, którzy nie chcą być przez nich rządzeni. Obserwatorzy Bliskiego Wschodu w 2015 roku także rozumieją, że koniec okupacji stworzyłby próżnię, która podobna jak inne próżnie w regionie, nie została by zapełniona siłami demokracji i nowoczesności (które w tej części świata są słabe i nędzne), ale przez potężnych i bezlitosnych ekstremistów. To jest lekcja wypływająca z wydarzeń na Bliskim Wschodzie w ostatnich latach. Tak się stało w Iraku, Syrii, Jemenie, Egipcie, a wcześniej w Strefie Gazy i południowym Libanie. Z mojego domu w Jerozolimie można tego samego dnia dojechać samochodem do Aleppo i Bagdadu. Stworzenie nowego placu zabaw dla tych sił sprowadzi żołnierzy radykalnego islamu w czarnych maskach na odległość kilku metrów od izraelskich domów, które będą zagrożone atakami moździerzowymi, rakietami i przemytniczymi tunelami. Zginą tysiące ludzi. W sposób oczywisty zagrożeni będą palestyńscy chrześcijanie, kobiety, osoby homoseksualne i postępowi ludzie, którzy będą cierpieli jako pierwsi. A w konsekwencji uczyniłoby to Izrael strefą nie nadającą się do życia i zniszczyłoby to jedyną postępową przestrzeń Bliskiego Wschodu, jedyne żydowskie państwo na świecie, które jest bezpieczną przystanią dla mniejszości. Żadne międzynarodowe gwarancje, zaangażowanie i żadne wspierane przez Zachód władze czy trenowane przez Zachód wojsko nie będzie w stanie temu zapobiec, tak jak nie zapobiegło tego w Iraku. Świat powita ten wynik ze szczerym współczuciem. Wiele lat temu, podobnie jak wielu ludzi o przekonaniach lewicowych, odrzucałem ten scenariusz jako apokaliptyczną brednię. Tylko, że to nie jest brednia. To najbardziej prawdopodobny scenariusz.

Ludzie, którzy obserwują ten konflikt z oddali, zostali przekonani, że Izrael stoi przed prostym wyborem między okupacją a pokojem. Ten wybór jest fikcją. Mówi się, że Palestyńczycy mają wybór między izraelską okupacją a niezależną demokracją. Ten wybór również jest fikcją. Żadna strona nie ma jasnego wyboru oraz prostych wyników. Mamy tutaj konflikt w regionie konfliktów, który nie ma oczywistego złoczyńcy, ani oczywistej ofiary, ani oczywistego rozwiązania. Jest to jeden z setek albo tysięcy etnicznych, narodowych i religijnych sporów na ziemi.

Jedyną narodową grupą poddawaną obecnie w zachodnim świecie bojkotowi są Żydzi, którzy pojawiają się teraz za pomocą wygodnego eufemizmu “Izraelczyków”. Jedyny kraj, który ma swój własny “tydzień apartheidu” na uczelniach to żydowskie państwo. Protestujący próbowali przerwać rozładunek izraelskiego statku na zachodnim wybrzeżu USA, a także regularnie pojawiają się wezwania do bojkotowania wszystkiego wyprodukowanego w państwie żydowskim. Nie ma żadnych podobnych praktyk w stosunku do jakiejkolwiek grupy etnicznej lub narodowej, bez znaczenia jakie złowrogie pogwałcenia praw człowieka są przypisywane krajowi ich pochodzenia.

Każdy, kto kwestionuje te praktyki, będzie zakrzyczany hasłem “okupacja!”, jakby to wystarczało za odpowiedź. A nie wystarcza. Wiele z tych osób, które chciałyby to zakwestionować, nie ma odwagi tego zrobić ze strachu przed posądzeniem o wspieranie okupacji. Dawny geopolityczny dylemat niewielkich rozmiarów w skali świata został wyniesiony do rangi najważniejszego światowego pępka łamania praw człowieka.
Ludzkie koszty bliskowschodnich przygód Ameryki i Wielkiej Brytanii w tym wieku były dużo wyższe i dużo trudniejsze do wytłumaczenia od tego, co kiedykolwiek zrobił Izrael. Oba kraje stosowały okupację, a przemoc, którą wyzwolili, nadal trwa nawet w tej chwili kiedy to mówię Nikt nie bojkotuje amerykańskich czy brytyjskich profesorów. Turcja jest demokracją i krajem członkowskim NATO, ale jej okupacja północnego Cypru i długi konflikt z bezpaństwowymi Kurdami – wielu z nich widzi siebie jako ofiary okupacji – są traktowane z przymrużeniem oka. Nie ma żadnego “tureckiego tygodnia apartheidu”. Świat jest pełen niesprawiedliwości. Miliardy ludzi padają ofiarami przemocy. W Kongo 5 milionów ludzi nie żyje. Nadszedł czas dla każdego, żeby przyznać, że ta modna niechęć dla Izraela panująca wśród wielu ludzi na Zachodzie jest wybiórcza, nieproporcjonalna i dyskryminująca.

Jest po prostu zbyt wiele głosów pochodzących ze zbyt wielu miejsc, które wypowiadają się w równie zatruty sposób, co dla nas stanowi wniosek, że jest to wąska krytyka okupacji. Już czas, żeby ludzie podnoszący te oskarżenia, dobrze się sobie przyjrzeli. Nazwanie i zrozumienie tego sentymentu jest ważne, bo staje się on jednym z najważniejszych trendów intelektualnych naszych czasów. Możemy myśleć o tym jako o “kulcie okupacji”. Ten system wierzeń wykorzystuje okupację jako sposób mówienia o innych rzeczach.
Jak zwykle w religiach zachodnich centrum dla tego fenomenu stanowi Ziemia Święta. Ten dogmat zakłada, że okupacja nie jest takim konfliktem jak wszystkie inne, ale że jest to symbol konfliktu: maleńki kraj zamieszkiwany przez prześladowaną mniejszość Bliskiego Wschodu jest w rzeczy samej symbolem chorób toczących świat zachodni – kolonializm, nacjonalizm, militaryzm i rasizm. Podczas ostatnich zamieszek w amerykańskim Ferguson (Missouri), pojawił się na przykład znak wzniesiony przez maszerujących, który porównywał traktowanie Afroamerykanów przez amerykańską policję do Palestyńczyków rządzonych przez Izrael. Kapłanów tego kultu można znaleźć wśród aktywistów, ekspertów organizacji pozarządowych i zideologizowanych dziennikarzy, którzy zamienili opisywanie konfliktu w katalogowanie żydowskich ułomności moralnych, tak jakby izraelskie społeczeństwo różniło się od dowolnej ludzkiej zbiorowości na naszej planecie, albo jakby Żydzi zasługiwali na to, żeby z nich szydzić, bo niegdyś cierpieli i nie stali się w wyniku tego cierpienia ludźmi bez skazy.
Większość moich byłych kolegów z medialnych korporacji to nie są stuprocentowi członkowie tej grupy ludzi. Oni nie całkiem wierzą w tę ideologię. Ale bojkotowanie Izraela i tylko Izraela, które jest jednym z najważniejszych obrzędów tego kultu, zdobywa znaczące poparcie w prasie, również wśród wydawców, którzy byli moimi przełożonymi. Sympatia dla kłopotów Izraela jest wysoce niepopularna wśród pewnych społecznych kręgów i każdy kto chce być zapraszany na odpowiednie przyjęcia albo dostać awans, powinien się jej wystrzegać. To określa sposób pisania i wyjaśnia dlaczego wydarzenia z letniej wojny w Gazie nie były pokazywane jako skomplikowana wojna jak wiele innych wojen toczonych w tym wieku, ale jako masakra na niewinnych. To wyjaśnia też coś innego. Ten sposób myślenia stał się tak dominujący, że jeśli się chce brać udział w liberalnej intelektualnej debacie na Zachodzie, to trzeba przynajmniej pozornie popierać ten dogmat – zwłaszcza jak jesteś Żydem i dlatego jesteś podejrzewany o niewłaściwe sympatie. Jeśli jesteś Żydem z Izraela, to twoje uczestnictwo w takiej debacie staje się coraz bardziej uzależnione od tego czy będziesz się samobiczował. Twoje uczestnictwo w rzeczy samej jest wysoce niepożądane.
Więc co właściwie się dzieje?

Obserwatorzy historii zachodniej rozumieją, że w czasach chaosu i niezadowolenia albo wielkiego fermentu ideologicznego, negatywne sentymenty zaczynają się zbierać nad głowami Żydów. Dyskusje nad wielkimi tematami niezależnie od czasów kończą się rozmowami na temat Żydów.
Pod koniec XIX wieku społeczeństwo Francji było rozdarte zderzeniem starej Francji (symbolizowanej przez armię i kościół) oraz nowej Francji liberalizmu i rządów prawa. Francuzi byli zajęci definicją tego kto jest Francuzem, a kto nie jest. Francuzi wtedy lizali rany po militarnym upokorzeniu ich przez Prusy. Całe te emocje wybuchły wokół postaci Żyda, Alfreda Dreyfusa, który został oskarżony o zdradę Francji na rzecz Niemiec. Jego oskarżyciele wiedzieli, że był niewinny, ale to nie miało znaczenia, był symbolem tego wszystkiego, co oni chcieli potępić.
Inny przykład: w latach 20. i 30. XX wieku Niemcy byli zajęci swoim upokorzeniem w wyniku I wojny światowej. To zaczęło dyskusje o żydowskich zdrajcach, którzy wbili Niemcom nóż w plecy. Niemcy zajmowali się też problemami swojej gospodarki, a to doprowadziło do debaty nad żydowskim bogactwem i żydowskimi bankierami.

W czasach wzmacniania się komunizmu i Zimnej Wojny, komuniści walczyli ze swoimi przeciwnikami krzycząc o żydowskich kapitalistach i kosmopolitach albo żydowskich lekarzach spiskujących przeciwko państwu. W tym samym czasie w kapitalistycznych społeczeństwach zagrożonych przez komunizm potępiało się żydowskich bolszewików.

To jest twarz tej powracającej obsesji. Dziennikarz Charles Maurras napisał w 1911 roku, że “wszystko wydaje się niemożliwe albo strasznie trudne, jeśli nie użyje się antysemityzmu, który stawia wszystko na swoim miejscu i czyni wszystko prostym”.
Dzisiejszy świat jest zajęty uczuciem winy z powodu używania siły. Dlatego właśnie Żydzi w swoim państwie są pokazywani w prasie i w innych miejscach jako najlepszy przykład na nadużywanie władzy. Dlatego dla tak wielu ludzi to żydowski żołnierz albo żydowski osadnik wzorami światowego złoczyńcy numer 1. Nie dlatego, że osadnik lub żołnierz odpowiadają za więcej zła niż ktokolwiek inny na świecie, bo żadna przytomna osoba by tego nie powiedziała. Dzieje się tak raczej dlatego, że to są spadkobiercy żydowskich bankierów albo żydowskich komunistycznych komisarzy z przeszłości. Bo kiedy moralne kalectwo podnosi swoją głowę w zachodniej wyobraźni, to zwykle ma na głowie jarmułkę (kipę).
Można by oczekiwać, że zwiększająca się skala i złożoność konfliktów Bliskiego Wschodu z czasem przyćmi fiksację na punkcie Izraela w oczach prasy i innych obserwatorów. Izrael jest, jakby nie patrzeć, mało istotną areną. Liczba ofiar w Syrii tylko w ciągu 4 ostatnich lat przekroczyła liczbę ofiar konfliktu arabsko-żydowskiego w całym stuleciu. Liczba śmiertelnych ofiar z 2014 roku na Zachodnim Brzegu i w Jerozolimie to zaledwie jeden poranek w Iraku.

A jednak przez te ostanie lata obsesja na punkcie Izraela jeszcze wzrosła.
To nie będzie miało sensu, jeśli nie zrozumiemy, że ludzie nie są zafiksowani na punkcie Izraela pomimo tego, że tyle się dzieje dookoła. Oni się koncentrują na Izraelu właśnie dlatego, że tak dużo się dzieje. Tak jak napisał Maurras – kiedy użyje się Żyda za symbol tego wszystkiego, co jest złe, to wszystko układa się w jedną całość i upraszcza analizę.
Kilka ostatnich dziesięcioleci przyniosło Zachodowi konflikt ze światem islamskim. Terroryści zaatakowali Nowy Jork, Londyn, Madryt, a teraz Paryż. Ameryka i Wielka Brytania wywołały rozpad Iraku na kawałki z setkami tysięcy trupów. Afganistan był okupowany, życie straciły tysiące zachodnich żołnierzy i niezliczeni cywile. Ale Talibowie mają się dobrze i nie udało się ich pokonać. Usunięto Kadafiego, a w Libii wcale nie dzieje się lepiej. Wszystko to jest mało zachęcające i wprawia w zakłopotanie. To powoduje, że ludzie zaczynają szukać odpowiedzi i wyjaśnień, a te jakoś się nie pojawiają.
Właśnie w tym kontekście chwycił “kult okupacji”. To idea, że problemy bliskowschodnie mają coś wspólnego z żydowską arogancją i perfidią… To się pojawia coraz silniej na uczelniach, w związkach zawodowych oraz w medialnych fiksacjach na punkcie Izraela. To jest projekcja, której głównym instrumentem jest prasa.

Reporter BBC poinformował francuską Żydówkę, z którą przeprowadzał wywiad [na żywo] po tym jak muzułmański terrorysta zamordował czterech Żydów w paryskim supermarkecie z koszerną żywnością, że “wielu krytyków polityki Izraela zasugerowałoby, że Palestyńczycy też bardzo cierpieli z żydowskich rąk”. A zatem wszystko można powiązać z okupacją, a Żydzi mogą być oskarżani nawet o ataki przeciwko nim. To nie jest głos sprawców, ale głos tych, którzy im to umożliwiają.
Głos tych “umożliwiaczy” jest dużo mniej szczery od głosów sprawców tych zbrodni i dużo bardziej niebezpieczny, bo kryje się za wytwornym językiem angielskim. Ten głos jest pewny siebie i coraz bardziej głośny. To właśnie dlatego tak wielu europejskich Żydów w 2015 roku znowu zerka na swoje walizki.
Liczba Żydów na Bliskim Wschodzie w porównaniu do Arabów to 1 do 60, a w porównaniu do wszystkich muzułmanów to 1 do 200. Połowa izraelskich Żydów znalazła się w Izraelu, bo ich rodziny zostały wypędzone ze swoich domów w XX wieku nie przez europejskich chrześcijan, ale przez muzułmanów z Bliskiego Wschodu.
Izrael ma obecnie Hezbollah na swojej północnej granicy, Al-Kaidę na granicy południowej i północno-wschodniej oraz Hamas na granicy ze Strefą Gazy. Żadna z tych grup nie chce zakończenia okupacji, ale otwarcie mówią o zniszczeniu całego Izraela. Podawanie tych faktów jest naiwnością. Bo fakty nie mają znaczenia. Żyjemy w świecie symboli. W tym świecie
symbolem zła jest Izrael, a nie Hamas, Hezbollah, Wielka Brytania, Ameryka czy Rosja.
[…]

Byłem nie tak dawno temu w Tel Awiwie na bulwarze Rothschilda. Miasto pulsowało życiem. Oznaki dobrej koniunktury były wszędzie – w odnawianych budynkach zbudowanych w stylu “Bauhaus”, w jakości ubrań ludzi na ulicach, w sklepach. Patrzyłem na spacerujących ludzi, dzieciaki ze fajnymi rowerami i tatuażami, ludzi biznesu, kobiety z mężczyznami, kobiety z kobietami, mężczyzn z mężczyznami, którzy wszyscy rozmawiali w języku Biblii i żydowskiej modlitwy. Wtedy latem rakiety Hamasu były już wspomnieniem sprzed kilku miesięcy zagubionym wśród rozszalałego i pełnego energii życia kraju. Wszędzie widziałem dźwigi, które wznosiły nowe budynki. Były tam dzieci szkolne z dużymi tornistrami oraz rodzice z wózkami. Słyszałem język arabski, rosyjski, francuski. Życie kraju toczyło się swoim rytmem, co łatwo przegapić, jeśli widzi się tylko groźby i nienawiść. Zawsze groźby i nienawiść były obecne, ale nigdy nas nie zatrzymały. Mamy wrogów i przyjaciół. Psy szczekają, a karawana idzie dalej.

Jedną z kwestii, przed którą stoimy, jest pytanie o to, co decyduje o zwycięstwie w nowoczesnych wojnach. W XXI wieku, kiedy już nie zdobywa się albo traci pola bitwy, kiedy ziemia nie zmienia właścicieli, a nikt już się nie poddaje, to co to znaczy wygrywać?
Wygrana już nie jest zdobywana na polu bitwy. Rozstrzyga się w centrum, w samym społeczeństwie. Kto zbudował lepsze społeczeństwo? Kto zapewnił lepsze życie dla ludzi? Gdzie jest więcej optymizmu? Gdzie można znaleźć najbardziej szczęśliwych ludzi? Raport o szczęściu na świecie postawił Izrael na 11. miejscu. Wielka Brytania znalazła się dopiero na 22. miejscu.

Intelektualni przeciwnicy Izraela mogą gardłować o moralnych upadkach Żydów, maskując swoje obsesje w dowolnie wymyślny sposób. Bandyci Hamasu i ich sojusznicy mogą krzyczeć o swoim zwycięstwie ze zwałów gruzu. Mogą odpalać rakiety i ostrzeliwać supermarkety. Ale jeśli spojrzycie na Tel Awiw, albo jakąkolwiek kwitnącą dzielnicę Jerozolimy, Netanii, Riszon LeCyjon albo Hajfy, to zrozumiecie, że to jest zwycięstwo. To właśnie tam wygraliśmy i wygrywamy każdego dnia.

Tłumaczenie: redakcja Erec Israel
Pierwsza publikacja polskiego tłumaczenia na portalu Erec Israel
Oryginał tutaj.

niedziela, 15 czerwca 2014

Pochwycenie (przed uciskiem)

W kręgach chrześcijańskich jest wiele dyskusji na temat tego, czy i kiedy nastąpi pochwycenie kościoła.
Poniżej zamieszczam nauczanie na ten temat.
Zapraszam do badania, sprawdzania i testowania, czy tak rzeczywiście jest.







A tu transkrypt tego samego nauczania. Czasem łatwiej coś przeczytać, szybko znaleźć i porównać. Zachęcam więc do czytania.



Pochwycenie


Cieszymy się, że możemy wam zaprezentować tę serię nauczań i wierzymy, że się z nami zgodzicie, iż prezentowane odkrycia są przytłaczające. A przynajmniej, że przyciągają uwagę wszystkich badaczy proroctw. My wszyscy wzrastamy w naszym zrozumieniu tych Pism.
Naszą modlitwą jest, by mieć zawsze otwarte serce na Ducha, który koryguje nasze zrozumienie, gdy kroczymy.
To nauczanie poruszy wiele tematów w proroctwach biblijnych. Nie brakuje teorii, gdy chodzi o proroctwa Końca Czasów i wiele z nich przeczy sobie nawzajem. Mamy nadzieję, że zaprezentujemy trochę wyjaśnień i nowych perspektyw w tych sprawach, jak również, że zaprezentujemy trochę nowego wglądu. I wreszcie, że spodziewamy się, iż wywoła to nową i interesującą dyskusję, a także myślenie na ten temat.
Oczywiście, nie twierdzimy, żeśmy już wszystko zrozumieli. Z całą pewnością jesteśmy otwarci na korygowanie z innych perspektyw. Chcemy po prostu utrzymać środowisko, gdzie wszystko możemy badać, także temat Końca Czasów.
Weźcie więc notes oraz długopis, a przede wszystkim otwórzcie swą Biblię, gdy będziemy ją studiować.

Co jeśli... ludzie na całym świecie nagle znikną?
Czy to możliwe? Kiedy to się stanie? Co mówił nasz Zbawiciel... kiedy to ma nastąpić?
Czy większość naprawdę się myli?
Czas jest ważny. Nie daj się zwieść.

Test "Pochwycenia" przed uciskiem

Na przestrzeni lat było wiele zagorzałych dyskusji na temat, kiedy kościół zostanie zabrany. Wszyscy mają swe argumenty ugruntowane i są gotowi walczyć w obronie swej pozycji. Naszą modlitwą jest, by to nauczanie przedstawiło trochę klarowności w tym temacie.
Wierzymy, że tak jak nauczyciele w I wieku rozminęli się z pierwszym przyjściem Jaszua, podobnie i dziś, większość nauczycieli rozmija się ze Słowem w odniesieniu do Jego przyjścia. Mam nadzieję, że to nauczanie pokaże, że historia naprawdę się tu powtarza.
Zanim zaczniemy badać temat nazywany przez wielu "Pochwycenie", spójrzmy na jeden werset w Izajaszu 1:18
Przyjdźcie więc, by pospierać się ze Mną — mówi Jahwe.

Zadaj sobie pytanie: „Czy mam zamiar opierać się na Piśmie, czy też bronić swojej opcji?” Istotne jest, byśmy odpowiedzieli sobie na to teraz. Czy chcesz badać Pismo z perspektywy, że niektóre twoje poglądy MOGĄ być błędne? Czy jesteś w stanie przyjąć do wiadomości, że coś, w co wierzyłeś przez lata, może nie być prawdą?
Dla wielu jest to trudne, ale musimy szczerze do tego podejść. Zbyt często, gdy ktoś przedstawia nam coś odrębnego, niż my wierzymy, naszą odruchową reakcją jest odrzucić to, po prostu dlatego, że boimy się myśli, iż to my możemy się mylić.
Zachęcam raz jeszcze, zadajcie sobie pytanie: „Czy mam zamiar opierać się na Piśmie, czy też bronić swojej opcji?”
Ty i tylko ty możesz odpowiedzieć na to pytanie.

Przyjdźcie więc, by pospierać się ze Mną — mówi Jahwe.

Pomówmy wpierw o paru podstawach:
  • Harmonia Pisma
Absolutna podstawa.
Jeśli trzymasz się wiary lub nauczania, które nie pokrywa się z CAŁYM Pismem, to musisz poważnie się nad tym zastanowić. My wierzymy, że Pismo interpretuje Pismo. Nie wierzymy, że interpretacja jakiegoś fragmentu służy do interpretacji innego fragmentu.
Jeszcze raz. Wierzymy, że Pismo interpretuje Pismo. Nie wierzymy, że interpretacja jakiegoś fragmentu służy do interpretacji innego fragmentu.
  • Określenia
Określenia, jakich ktoś używa, muszą być biblijne. Wierzymy, że jest to coś, czego brakuje dziś wielu wierzącym. Musimy jak najbardziej trzymać się tych określeń, jakie znajdują się w Biblii. Cokolwiek innego jest błędem. Z upływem czasu, wkradnie się błędne rozumienie.
Spójrzmy na fakty... Słowo 'Pochwycenie' nie występuje w Biblii. Czy powinniśmy go używać? Wielu powie: 'Wiesz, że ono oznacza to samo'. Wiemy, o co chodzi. Ale czy występuje ono w Biblii? Jeśli staramy się być nowotestamentowym kościołem, czyż nie powinniśmy używać nowotestamentowych określeń?
Inne określenia, jakich nie znajdziecie w Biblii to: Era Kościoła. Znajdziemy słowo kościół i znajdziemy słowo era. Ale nigdy nie znajdziemy ich razem, by określały jakąś szczególną epokę.
Kolejne – święci z okresu ucisku. Znajdziemy słowo ucisk i znajdziemy słowo święci. Ale nigdy nie występują razem, by nazwać jakąś szczególną grupę świętych. Jest to naprawdę istotne, byśmy zrozumieli, jak to jest ważne.
Używanie niebiblijnych określeń MOŻE w ostateczności doprowadzić do niebiblijnej teologii.

By zacząć, musimy wpierw pokrótce omówić 5 poglądów tego, co zwie się ogólnie 'pochwyceniem'. Jest to coś, co Pismo określa jako zmartwychwstanie. Oczywiście w każdej z tych opcji istnieją wariacje danego poglądu. Ale ogólnie jest to coś, co każda opcja sobą reprezentuje.

Pierwszy to Pochwycenie przed uciskiem.
Jak widzicie, ten pogląd głosi, że pochwycenie lub zmartwychwstanie nastąpi przed uciskiem, przed 7-letnim uciskiem z pieczęciami, trąbami i czaszami. Po tym wszystkim mamy powrót Jaszua i tysiącletnie panowanie Jaszua, po czym nastąpi sąd na białym tronie i rozpocznie się wieczne królestwo. Taki jest ogólny pogląd pochwycenia przed uciskiem.

Następnie mamy Pochwycenie w połowie ucisku.
Jest to podobny pogląd do poprzedniego, z wyjątkiem tego, że zmartwychwstanie nastąpi w połowie ucisku. Pozostałe rzeczy są raczej podobne, z niewielkimi różnicami, w zależności kogo się spytasz.

Następny pogląd - Pochwycenie przed wylaniem gniewu.
Jest to pochwycenie/zmartwychwstanie tuż przed wylaniem czasz. I ponownie, wszystko inne jest takie same.

Następnie mamy Pochwycenie po okresie ucisku,
gdzie pochwycenie/zmartwychwstanie ma miejsce po czaszach, przy powrocie Jaszua.

I w końcu ostatni pogląd.
Jest to tak zwane 'panoramiczne' pochwycenie.
Oznacza, że może wydarzyć się kiedykolwiek. Mówi, że wydarzy się, kiedy się wydarzy i z jakieś powodu nie ma on swojego zdania w tej kwestii. Może myślą, że jest to ponad nimi, albo słyszeli tyle dysput, że nie wiedzą, w co wierzyć.

Jak mówiliśmy wcześniej, każdy ma gdzieś rację i każdy w czymś się myli. I potrzebujemy siebie nawzajem, gdyż razem wzrastamy i się uczymy.
Po tym wstępie, możemy zaczynać.

Kiedyś, tak jak większość innych, wierzyłem w pochwycenie przed uciskiem. Ale będąc nastolatkiem, zacząłem zadawać pytania, na które nikt nie odpowiadał. A przynajmniej nie po mojej myśli. Odpowiedzi, jakie padały, brzmiały dobrze. Ale nie pasowały one do reszty Biblii.
Jeden fragment, jaki nie dawał mi spokoju, to: Obj 20:4-6

Zobaczyłem też trony, na których zasiadali posiadający władzę sądzenia. I ujrzałem dusze wszystkich ściętych za to, że świadczyli o Jaszua i o Słowie Bożym, dusze tych, którzy nie chcieli złożyć hołdu Bestii ani jej obrazowi, ani nie pozwolili wycisnąć znamienia na swym czole albo ręce. Wszyscy oni zmartwychwstali i przez tysiąc lat królowali z Chrystusem. Natomiast nie ożyli inni spośród zmarłych, dopóki nie upłynęło tysiąc lat. Było to pierwsze zmartwychwstanie. Błogosławiony i święty jest ten, kto uczestniczy w pierwszym zmartwychwstaniu. Nad takim śmierć druga nie będzie mieć żadnej władzy. Będą oni kapłanami Boga i Chrystusa i przez tysiąc lat będą z Nim współkrólować.

Ten werset mówi nam, kto bierze udział w pierwszym zmartwychwstaniu. W pierwszym zmartwychwstaniu wstają ci, co nie przyjęli znamienia, zostali ścięci i oddawali czci bestii. Ci właśnie mają udział w pierwszym zmartwychwstaniu. Natychmiast pomyślałem – jeśli Jaszua przyjdzie przed uciskiem, to będzie to zmartwychwstanie, ponieważ jest powiedziane, że umarli w Chrystusie wstaną pierwsi.

To właśnie zmartwychwstanie - 1 Tes 4:16-17

Na głos archanioła i na dźwięk trąby Bożej Pan sam zstąpi z nieba, a zmarli w Chrystusie zmartwychwstaną pierwsi. Potem my, pozostający jeszcze wtedy przy życiu, wraz z nimi będziemy uniesieni w powietrze, w obłoki, na spotkanie z Panem, z którym już na zawsze pozostaniemy.

Mamy więc problem. Pochwycenie przed uciskiem mówi, że zmartwychwstanie jest PRZED uciskiem. Zanim objawi się antychryst i zanim wprowadzi znamię bestii. A werset z Objawienia mówi, że są ci, którzy mają udział w pierwszym zmartwychwstaniu i nie przyjęli znaku, a niektórzy są nawet zabici przez Antychrysta. Jak zatem mogą być w pierwszym zmartwychwstaniu, jeśli ucisk się jeszcze nie zaczął?
Wiedząc, że CAŁE Pismo musi się zgadzać, wydaje się, że tylko sam ten werset sprawia kłopot w poglądzie 'przed pochwyceniem'. A jest ich więcej.
Pamiętam, jak jakiś znany chrześcijański nauczyciel mówił w radio akurat o tym wersecie z Objawienia 20 i jak cudownie pasował on do reszty Biblii. Pamiętam to jak żywo, choć było to wiele lat temu. Cieszyłem się, że mogę w końcu usłyszeć wyjaśnienie tego wersetu z Obj 20. Do czasu, aż usłyszałem to: Powiedział on, że pochwycenie przed uciskiem jest pierwszą częścią zmartwychwstania i że zmartwychwstanie z Objawienia 20 jest jego drugą częścią.
Czułem się rozczarowany. Nie mogłem uwierzyć własnym uszom. Pismo nie mówi NIC o dwóch częściach pierwszego zmartwychwstania. Nawet żadnej aluzji. Wyglądało, jakby starał się obronić swój pogląd, ale nie miał Biblii na poparcie. Byłem wielce rozczarowany.
Wydaje się, że Biblia jest bardzo jasna, że będzie tylko jedno zmartwychwstanie sprawiedliwych. Zobaczmy do Łuk 14:13-14

Lecz ty, gdy urządzasz ucztę, zwołaj ubogich, ułomnych, kulawych i ślepych, a będziesz błogosławiony. Bo oni nie mają z czego odwdzięczyć się tobie. Otrzymasz bowiem zapłatę w chwili zmartwychwstania (jedno!) sprawiedliwych. Otrzymasz bowiem zapłatę w chwili zmartwychwstania sprawiedliwych.

Jest tylko jedno zmartwychwstanie sprawiedliwych. Jan 6:39-40

Ten zaś, który Mnie posłał, pragnie, abym nie stracił niczego z tego, co Mi dał, lecz żebym to wskrzesił w dniu ostatecznym. Chce bowiem Ojciec mój, aby każdy, kto patrzy na Syna i wierzy w Niego, miał życie wieczne. A Ja wskrzeszę go w dniu ostatecznym.

A Ja wskrzeszę go w dniu ostatecznym. Co to jest 'ostatni dzień'? Wierzymy, z wielkim prawdopodobieństwem, że to millenium. Siódmy dzień - Dzień Pana. Wielu z tym ma kłopoty, gdyż zazwyczaj millenium określane jest tylko jako czas pokoju. Zgadzamy się. To będzie czas pokoju. Ale czy się od tego zacznie? Dzień Pański określany jest jako straszny dzień, jako dzień zwycięstwa. W zależności od tego, po której stronie będziesz, taki on będzie dla ciebie. Dla tych, którzy w oczach Jahwe są źli, będzie to dzień ciemności.
Zobaczmy - Izaj 13:9

Nadchodzi ów nieubłagany Dzień Jahwe, pełen zapalczywości i okrutnego gniewu. Zamieni On całą ziemię w pustkowie i wszystkich grzeszników wygładzi.

Ezechiel 30:3

Albowiem dzień jest blisko, blisko jest dzień Jahwe. Będzie to dzień zasnuty obłokami, czas kary dla narodów.

Jest on określany zarazem jako dobry i zły. I naprawdę zależy on od tego, po czyjej będziesz stronie.
Dz. Ap. 2:20

Słońce się zaćmi, księżyc — krwią zajdzie przed nadejściem dnia Pańskiego, wielkiego i wspaniałego.


1 Kor 5:5

Wydajcie takiego szatanowi na zatracenie ciała, lecz ku ratunkowi jego ducha w dzień Pana.

Będzie to także czas radości - 2 Kor 1:13-14

Nie piszemy wam bowiem czegoś innego niż to, coście czytali i coście zrozumieli. Mam nadzieję, że i do końca będziecie nas rozumieć tak, jak już po części zostaliśmy przez was zrozumiani: mianowicie, że w dzień Pana naszego Jezusa ja będę waszą chlubą, tak jak i wy moją.

Odniesienie do Dnia Pańskiego – może być początkiem, środkiem, a nawet końcem, co widzimy np. u Piotra.
Zobaczmy - 2 Piotra 3:10-14

Dzień Pański zaś przyjdzie jak złodziej. Niebo i ziemia znikną wtedy w okamgnieniu, gwiazdy rozsypią się pod działaniem ognia, a po ziemi i tym, co ją wypełnia, nie pozostanie nawet ślad najmniejszy. A skoro wszystko, co istnieje, w ten sposób ulegnie zagładzie, to jakże święcie i pobożnie powinniście żyć, nie tylko oczekując na przyjście dnia Bożego, lecz także starając się je przyśpieszyć. Wtedy niebo zniknie w płomieniach ognia, a gwiazdy roztopią się od żaru. Lecz my, zgodnie z przyrzeczeniem Pana, oczekujemy na nowe niebo i nową ziemię – miejsce zamieszkania sprawiedliwości. Dlatego, najmilsi, oczekując na to wszystko, dokładajcie wszelkich starań, aby Pan zastał was bez żadnej skazy i zbrukania, w prawdziwym pokoju.

Zatem bycie podniesionym w ostatnim dniu faktycznie oznacza zmartwychwstanie w czasie milenium.
Kontynuujmy temat zmartwychwstania u Jana 6:44

Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał; Ja zaś wskrzeszę go w dniu ostatecznym.

Werset 54 (Jan 6:54)

Każdy, kto pożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja wskrzeszę go w dniu ostatecznym.

W tym rozdziale Jaszua stale nam powtarza, że w dniu ostatecznym zostaniemy wzbudzeni. Musimy zrozumieć, że jest różnica między powstaniem do życia a zmartwychwstaniem. Powstanie do życia, to powstanie z martwych, by znów umrzeć. Zmartwychwstanie to powstanie z martwych w nowym ciele, by już nigdy nie umrzeć. Ten, kto powstał z martwych, znów umrze, ponieważ powstał w tym samym ciele. Jak np. Łazarz lub inni, których wskrzesił Jaszua, gdy chodził po ziemi w swojej ziemskiej służbie. Ale ci, co zmartwychwstają, powstają w chwalebnym ciele.

Pytanie, które teraz mamy, to ile jest zmartwychwstań? O ilu zmartwychwstaniach mówi Biblia, że wydarzy się na przestrzeni historii?
Wszystkich zmartwychwstań jest 3, o których wspomina Biblia.
Zobaczmy - 1 Kor 15:20-24

Tymczasem jednak Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy spośród tych, co pomarli. Ponieważ bowiem przez człowieka przyszła śmierć, przez człowieka też dokona się zmartwychwstanie. I jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni, lecz każdy według własnej kolejności: Chrystus jako pierwszy, potem ci, co należą do Chrystusa, w czasie Jego przyjścia. Wreszcie nastąpi koniec...

Mała uwaga tutaj. Wielu z was używa NIV. Jeśli macie NIV, to wokół słowa 'nastąpi' są nawiasy. Oznacza to, że w tekście greckim nie ma tych słów i zostały one dodane. Skoro nie ma ich w greckim tekście, przeczytajmy to bez tych dodatków. Zacznijmy od wersetu 23.

lecz każdy według własnej kolejności: Chrystus jako pierwocina, potem ci, co należą do Chrystusa, w czasie Jego przyjścia. Potem koniec, gdy przekaże królowanie Bogu Ojcu, gdy pokona wszelką zwierzchność, władzę i moc.

Zatem, według tego tekstu, widzimy że Jaszua był pierwszym zmartwychwstaniem.

lecz każdy według własnej kolejności: Chrystus jako pierwocina,

Jaszua był pierwszym, który zmartwychwstał z martwych. Są inne wersety, które nam to potwierdzają.
Przeczytajmy Obj 1:5

A także od Jezusa Chrystusa, który jest Świadkiem Wiernym, Pierworodnym pośród umarłych...

Kol 1:18

Jest On Głową Ciała — czyli Kościoła; jest także początkiem, pierwszym spośród tych, którzy wracają do życia...

I na początku omawianego tekstu - 1 Kor 15:20

Tymczasem jednak Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy spośród tych, co pomarli.

Zatem nie ma wątpliwości, że Jaszua jest pierwszym zmartwychwstaniem, pierwociną spośród umarłych. Spójrzmy teraz na drugie zmartwychwstanie.
1 Kor 15:23

potem ci, co należą do Chrystusa, w czasie Jego przyjścia.

Gdy przyjdzie - ci, co do Niego należą. Spójrzmy na inne wersety, które to popierają.
Mat 24:30-31

I wtedy ukaże się na niebie znak Syna Człowieczego, wtedy też poczną narzekać wszystkie narody ziemi. I ujrzą Syna Człowieczego zstępującego na obłokach z mocą wielką i chwałą. I wyśle On swoich aniołów z trąbą potężną, ażeby zgromadzili wszystkich wybranych z czterech stron świata, od jednego krańca nieba do drugiego.

Także tutaj widzimy, że zbierze on swych wybranych W CZASIE JEGO PRZYJŚCIA.
1 Tes 4:15-17 często cytowany jest na potwierdzenie 'pochwycenia'.


Otóż pragniemy was zapewnić, opierając się na pouczeniach Pańskich, że my, pozostawieni przy życiu do dnia przyjścia Pana, nie wyprzedzimy tych, którzy będą już wtedy zmarli. Na głos archanioła i na dźwięk trąby Bożej Pan sam zstąpi z nieba, a zmarli w Chrystusie zmartwychwstaną pierwsi. Potem my, pozostający jeszcze wtedy przy życiu, wraz z nimi będziemy uniesieni w powietrze, w obłoki, na spotkanie z Panem, z którym już pozostaniemy na zawsze.

I znów widzimy, że drugie zmartwychwstanie ma miejsce podczas powrotu Jaszua.
A teraz trzecie zmartwychwstanie - 1 Kor 15:24

Wreszcie koniec, gdy przekaże królowanie Bogu Ojcu, i gdy pokona wszelką zwierzchność, władzę i moc.

Niektórzy mówią, że ten tekst mówi tylko o wierzących. Jednak gdy zerkniemy na początek rozdziału, to kontekst wskazuje na WSZYSTKICH ludzi.
1 Kor 15:21-23

Ponieważ bowiem przez człowieka przyszła śmierć, przez człowieka też dokona się zmartwychwstanie. I jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni, lecz każdy według własnej kolejności: W Adamie wszyscy umierają. Jednak w Jaszua WSZYSCY zostaną ożywieni.

Kontekstem tych wersetów jest zmartwychwstanie wszystkich ludzi. Wszyscy zmartwychwstaną. Każdy według kolejności. Nie tylko sami wierzący. Nawet Daniel mówi to samo, że wszyscy zmartwychwstaną. Nie było to po prostu rozdzielone na dwa zmartwychwstania.
Zobaczmy - Daniel 12:2

Obudzą się wtedy tłumy, które spoczywają w prochu ziemi: jedni pójdą na życie wieczne, inni zaś na pohańbienie i wieczną zagładę.

Widzimy, że pierwsze zmartwychwstanie, to Jaszua. Potem mówi o zmartwychwstaniu tych, którzy należą do Jaszua. A teraz widzimy resztę.
1 Kor 15:24

Wreszcie koniec [nie, że przyjdzie], gdy przekaże królowanie Bogu Ojcu i gdy pokona wszelką zwierzchność, władzę i moc.

Kolejne potwierdzenie tego znajdujemy u Jana 5:28

Nie powinniście się temu dziwić. Zbliża się bowiem godzina, w której wszyscy, co spoczywają w grobach, usłyszą Jego głos.

I kolejne - Dz.Ap. 24:14-15

Służę Bogu moich ojców zgodnie z zasadami tej drogi życia, którą oni nazywają sektą. Wierząc we wszystko, co zostało napisane w Prawie i u Proroków. Mam też w Bogu nadzieję – oni zresztą żyją tą samą nadzieją – że nastąpi kiedyś zmartwychwstanie zarówno sprawiedliwych, jak i niesprawiedliwych.

Porównajmy to z tym, co czytaliśmy wcześniej w Obj 20:5

Natomiast nie ożyli inni spośród zmarłych, dopóki nie upłynęło tysiąc lat. Było to pierwsze zmartwychwstanie.

I na poparcie 1 Kor, przeczytajmy Obj 20:12-13

I zobaczyłem umarłych, wielkich i małych, którzy stali przed tronem. Otwarto księgi. Potem otwarto inną księgę, księgę życia. I zostali osądzeni umarli według ich uczynków, które są zapisane w księgach. Również morze wyrzuciło zmarłych, którzy w nim byli. Wydały także umarłych, którzy w nich byli, śmierć i otchłań i każdy został osądzony według własnych czynów.

Mając to w pamięci, widzimy, co Paweł mówił w 1 Kor 15:24

Wreszcie koniec, gdy przekaże królowanie Bogu Ojcu i gdy pokona wszelką zwierzchność, władzę i moc.

I w Objawieniu widzimy ostatnie zmartwychwstanie, tuż przed tym, gdy odda wszystko Ojcu. Widzimy zmartwychwstałego Jaszua jako pierwocinę, ci, którzy do Niego należą, zmartwychwstają przy Jego przyjściu, a potem, na końcu, zmartwychwstaje reszta umarłych, gdy wszystko odda.
Kolejnym fragmentem, jakiego nie chcą dostrzegać zwolennicy pochwycenia, są Dz.Ap 3:21

Który musi jednak pozostać jeszcze w niebie aż do czasu odnowienia wszystkich rzeczy, co zresztą zapowiedział już Bóg przez swoich świętych proroków.

Widzimy tutaj, że Jaszua musi pozostać w niebie aż dokona się odnowienie. Stąd, nie może On opuścić nieba aż do Dnia Pana. Gdy lata temu dyskutowałem o tym z moim pastorem młodzieżowym, powiedział mi, że Jaszua w czasie pochwycenia nie opuszcza nieba. Powiedział, że to niebo się otwiera i my tam idziemy, by być z Nim. Na chwilę brzmiało to dobrze. Dopóki nie przeczytałem wersetu zwanego przez wielu 'wersetem o pochwyceniu'.
Mówi on - 1 Tes 4:15-16

Otóż pragniemy was zapewnić, opierając się na pouczeniach Pańskich, że my, pozostawieni przy życiu do dnia przyjścia Pana, nie wyprzedzimy tych, którzy będą już wtedy zmarli. Na głos archanioła i na dźwięk trąby Bożej Pan sam zstąpi z nieba...

Czyli 'werset o pochwyceniu' mówi nam, że On opuści niebo. Czyli, gdy Jaszua opuszcza niebo,
to po to, by wszystko odnowić w Swoim przyjściu przed Milenium.
Kolejną rzeczą, o jakiej musimy pomówić, to tajemnica trąby.
1 Kor 15:51-52

Oto ogłaszam wam tajemnicę: Nie wszyscy pomrzemy, lecz wszyscy będziemy odmienieni. W jednym momencie, w mgnieniu oka, na dźwięk ostatniej trąby – zabrzmi bowiem trąba...

Zwróćcie uwagę na tajemnicę. Co dzieje się w czasie tajemnicy? Zabrzmi trąba. Na głos trąby zostaniemy przemienieni. Jest to zmartwychwstanie. Czyli, tajemnicza trąba i zmartwychwstanie.



Porównajmy to z Obj 10:7

Ale gdy tylko nadejdą dni wystąpienia siódmego anioła, gdy już będzie miała zabrzmieć jego trąba, dokona się tajemnica Boga zgodnie z dobrą nowiną, którą przekazał On sługom swoim prorokom.

Jeśli przeczytacie wersety tuż przed siódmą trąbą, to zobaczycie, jak dwóch świadków powraca do życia. Sądzimy, że jest możliwe, iż naśladowcy Jaszua dołączą do nich, gdyż wydaje się, że oni zmartwychwstają i zostają wzięci.
Pytanie brzmi... Czy myślicie, że Paweł, pisząc do Koryntian, wiedział o siódmej (ostatniej) trąbie z Objawienia? Nie, nie wiedział. Nie uważamy też, że Jan, pisząc Objawienie, odzwierciedlał to, co napisał Paweł do Koryntian. Jednakże wierzymy, że to Ojciec prawdziwie dał nam te wersety przez tych autorów, poprzez natchnienie ich Duchem Świętym. Czy w takim świetle, aż tak trudno nam dostrzec, że te wersety są powiązane? A przynajmniej ktoś może stwierdzić, że jest to interesujące.
Następną rzeczą, gdy patrzymy na 'Pochwycenie przed uciskiem', to słowa „w tym czasie”.
Zobaczmy – Mat 24:29-31

A wkrótce po ucisku dni owych słońce się zaćmi, księżyc straci swój blask, gwiazdy poczną spadać z nieba, a moce niebieskie będą zachwiane. W tym czasie ukaże się na niebie znak Syna Człowieczego, wtedy też poczną narzekać wszystkie narody ziemi. I ujrzą Syna Człowieczego zstępującego na obłokach z mocą wielką i chwałą. I wyśle On swoich aniołów z trąbą potężną, ażeby zgromadzili wszystkich wybranych z czterech stron świata, od jednego krańca nieba do drugiego.

W tym czasie. Jakim czasie? Gdy słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku, a gwiazdy będą spadać.
Co dzieje się w tym czasie? Zbiera On swych wybranych.
Wielkie pytanie – „Kim są ci wybrani?” Niektórzy mówią, że wybrani to 144,000. Czy tak faktycznie jest? Spójrzmy do Pisma i zobaczmy, kim faktycznie są wybrani.
Przeczytajmy - Rzym 11:7

Cóż więc? Izrael nie osiągnął tego, czego tak szukał. Tylko wybrani osiągnęli to...

2 Tym 2:10

Dlatego znoszę wszystko dla dobra wybranych Boga...

Tytus 1:1

Paweł, sługa Boga i apostoł Jezusa Chrystusa — posłany do głoszenia wiary wśród wybranych przez Boga...

1 Piotr 1:1

Piotr, apostoł Jezusa Chrystusa, do wybranych, którzy jako przybysze...

Do kogo? Do wybranych Boga. My jesteśmy wybrani. To nas wtedy zbierze, w tym czasie. Rzućmy okiem na ten tekst z Łukasza, co mamy w Mat 24.

Łuk 21:27-28

W tym czasie zobaczą Syna Człowieczego, przychodzącego na obłoku z wielką potęgą i w chwale. A gdy to się zacznie dziać, umocnijcie się i podnieście wasze głowy, bo zbliża się wasze odkupienie.

Co się zacznie dziać? Wielu z opcji pochwycenia przed uciskiem, wykorzystuje ten werset, mówiąc: Widzisz? Patrz. Kiedy te rzeczy zaczną się dziać.
Pytanie brzmi: jakie rzeczy?
By na to odpowiedzieć, musimy wyjaśnić, o czym Jaszua tu mówi.
Mówiąc do uczniów, mówi On w Łuk 21:12

Lecz jeszcze przedtem wystąpią przeciwko wam, będą was prześladować, wydawać synagogom i wtrącać do więzień, wodzić przed królów i namiestników z powodu mojego imienia.

To, że używa słów "z powodu mojego imienia", wyraźnie nam wskazuje, że mówi tu o wierzących.
Kontynuując - Łuk 21:13-14

W ten sposób będziecie dla nich świadkami. Postanówcie sobie też w waszych sercach nie martwić się tym, jak macie odpowiadać.

Łuk 21:16-17

Będą zaś wydawać was w ręce nieprzyjaciół nawet wasi rodzice, bracia, krewni i przyjaciele i niektórych spośród was pozbawią życia. Z powodu mojego imienia wszyscy będą was mieć w nienawiści.

Łuk 21:20

A gdy (nie jeśli) będziecie widzieli, jak Jerozolima jest otaczana przez wojsko, to wiedzcie, że bliskie jest już jej zniszczenie.

Wszystkie te rzeczy - jak mówi - Jego naśladowcy doświadczą i zobaczą.
Łuk 21:25-26

Ukażą się też znaki na słońcu i księżycu, i gwiazdach, ludzi zaś na ziemi ogarnie trwoga i bezwład z powodu szumu morza i wód wzburzonych. Kiedy zaś ludzie mdleć będą ze strachu i niepewności oczekiwania na to, co może się jeszcze zdarzyć.

Werset 28:

A gdy to się zacznie dziać, umocnijcie się i podnieście wasze głowy, bo zbliża się wasze odkupienie.

Gdy to się zacznie. To, co było w wersecie 25. Werset 12 opisuje rzeczy, jakie zobaczymy. Dlaczego by nas zabrał, zanim to zobaczymy, skoro mówi, że to zobaczymy? W wersecie 25 podniesiemy do góry głowy.

Kolejnym tematem, jaki trzeba poruszyć, to „Dzień Wybawienia”.
Efez 1:14

który daje nam gwarancję, że będziemy mieli udział w odkupieniu, to jest we wzięciu nas na własność przez Boga ku większej chwale Jego majestatu.

Efez 4:30

Nie zasmucajcie Świętego Ducha Bożego, którym zostaliście opieczętowani na dzień odkupienia.

Dzień odkupienia”. Pojedynczy 'dzień', nie 'dni'.
Rzym 8:23

Lecz nie tylko ono, ale i my sami, posiadając zadatek Ducha, my również sami wzdychamy oczekując odkupienia naszego ciała.

Filipian 3:20-21

Nasza ojczyzna jest w niebie i stamtąd oczekujemy przyjścia Zbawiciela, naszego Pana, Jezusa Chrystusa. On to właśnie przemieni nasze ciało przemijające w ciało chwalebne, podobne do Jego ciała. Dokona zaś tego potęgą, jaką może poddać pod swoją władzę wszystko, co istnieje.

Przemieni nasze przemijające ciało. Gdy przyjdzie, odkupi nasze ciała i przemieni je w 'Dniu odkupienia'. Pojedynczy dzień.
Kolejną rzeczą do zbadania w 'pochwyceniu przed uciskiem' jest przypowieść z Łukasza 19:12-13

Pewien człowiek szlachetnego rodu udał się do odległego kraju. Miał tam objąć władzę nad pewnym królestwem, a potem wrócić. Zwołał więc dziesięciu swoich sług, dał im dziesięć min, mówiąc: Obracajcie nimi aż do mego powrotu.

Aż do mego powrotu.
Przypowieść toczy się dalej i gdy widzimy, że pan wraca, przychodzą do niego słudzy. Pierwszy przychodzi i mówi, jak zarobił 10 min. Pan odpowiada mu 'dobra robota' i daje mu władzę nad 10 miastami. Następnie przychodzi sługa, który zarobił 5 min. 'Dobra robota' mówi pan i daje mu władzę nad 5 miastami. Pamiętajcie, powiedział „do mojego powrotu”.
Co się dzieje, gdy Jaszua powraca? Będziemy z nim rządzić i panować w czasie milenium.
2 Tym 2:12

Jeżeli wytrwamy, to razem z Nim będziemy królować.

Obj 20:6

Błogosławiony i święty jest ten, kto uczestniczy w pierwszym zmartwychwstaniu. Nad takim śmierć druga nie będzie mieć żadnej władzy. Będą oni kapłanami Boga i Chrystusa i przez tysiąc lat będą z Nim współkrólować.

Co nam to mówi? Mamy niezłomnie trwać, aż on przyjdzie panować, i wtedy będziemy panować razem z Nim.

Jest mnóstwo tematów, gdy omawia się ten temat z tymi którzy wierzą w pochwycenie przed uciskiem. Jednym z nich jest temat tego, kto 'powstrzymuje'. Istnieje kilka poglądów na to, kim naprawdę jest ten, kto 'powstrzymuje'. Jeden pogląd mówi, że jest nim kościół. Generalnie mówi on, że Antychryst nie może nadejść, dopóki kościół nie zostanie pochwycony. Zbadajmy więc ten werset, gdzie występuje ten powstrzymujący.
Znajduje się w 2 Tes 2:1-2

Co się zaś tyczy przyjścia Pana naszego Jezusa Chrystusa i spotkania naszego z nim, prosimy was, bracia, abyście nie tak szybko dali się zbałamucić i nastraszyć, czy to przez jakieś wyrocznie, czy przez mowę, czy przez list, rzekomo przez nas pisany, jakoby już nastał dzień Pański.

Po pierwsze, musimy zauważyć, że tematem jest nasze zgromadzenie się do Jaszua. Jest to bardzo ważna uwaga. Są tu wspomniane trzy rzeczy:
  1. Przyjście Jaszua
  2. Nasze spotkanie z Nim
  3. Dzień Pański

Mówi nam to, że przyjście Jaszua i nasze spotkanie z Nim = Dzień Pański
Ponieważ jest to ważne do zrozumienia, zróbmy sobie małą oś czasu. Widzimy tu, gdzie zaczyna się Dzień Pana. Przyjmując, że Dzień Pański jest wtedy, gdy Jaszua powraca oraz zgromadza nas do siebie.
Kontynuujmy 2 Tes 2:3

Niechaj was nikt w żaden sposób nie zwodzi; bo nie nastanie pierwej, zanim nie przyjdzie odstępstwo i nie objawi się człowiek niegodziwości, syn zatracenia,

Ten werset właśnie powiedział, że Dzień Pański (Jego powrót i nasze zgromadzenie do Niego) nie może nastąpić, zanim nie objawi się syn zatracenia. Co nam to mówi? Że to nie kościół go powstrzymuje. Stąd kościół nie jest tym 'powstrzymującym'. Czyli na osi czasu syn zatracenia musi znajdować się przed Dniem Pańskim.
Kontynuujmy – 2 Tes 2:4-6

Przeciwnik, który wynosi się ponad wszystko, co się zwie Bogiem lub jest przedmiotem boskiej czci, a nawet zasiądzie w świątyni Bożej, podając się za Boga. Czy nie pamiętacie, że jeszcze będąc u was, o tym wam mówiłem? A wiecie, co go teraz powstrzymuje, tak iż się objawi dopiero we właściwym czasie.

Widzimy tu, że faktycznie jest coś, co powstrzymuje Antychrysta, lecz oczywiście nie jest to kościół. Zatem na naszej osi czasu widzimy, że Dzień Pański następuje po objawieniu się Antychrysta, co następuje po usunięciu się tego, kto go powstrzymuje.
2 Tes 2:7-8

Albowiem tajemna moc nieprawości już działa, tajemna dopóty, dopóki ten, który teraz powstrzymuje, nie zejdzie z pola. A wtedy objawi się ów niegodziwiec, którego Pan Jezus zabije tchnieniem ust swoich i zniweczy blaskiem przyjścia swego.

Jest wiele opinii na temat, kim jest ten powstrzymujący. Obecnie uważamy, że jest nim archanioł Michał. Wiem, że może to brzmieć dziwnie, ale spójrzmy na podobieństwa.


Daniel 12:1

Za dni owych pojawi się Michał, wielki książę, opiekun synów twojego ludu. Będzie to czas ucisku, jakiego dotąd jeszcze nigdy nie było, odkąd istnieją narody. Ale synowie narodu twego ocaleją w dniach owych: ci wszyscy, którzy są zapisani w księdze.

Słowo 'pojawi się' to hebrajskie słowo 'omed'. Tak naprawdę oznacza stanąć, powstrzymać się od działania. Musimy pamiętać, że kontekstem tego wersetu jest Michał ochraniający ludzi. Jeśli ochrania, to nie siedzi. Ochrania. Dlatego teraz, w tym momencie, zaprzestaje. Zaprzestaje ochraniać. Werset ten mówi, że będzie to czas wielkiego ucisku. Wiedząc, że Michał jest tym, który chroni lud, czy nie mogłoby być tak, że to on jest tym, kto powstrzymuje Antychrysta? Nie jest to coś, co moglibyśmy nazwać prawdą ewangelii. Jednakże wydaje się to zgadzać z Pismem w tym, że mógłby on być tym powstrzymującym, który powstrzymuje Antychrysta do czasu, aż to wszystko się zacznie. Jednak na pewno widać, że tym powstrzymującym nie jest kościół.
Kolejnym tematem w obronie pochwycenia (przed uciskiem) jest tak zwany 'obraz'.
Znajduje się to w Obj 4:1-2

A potem miałem takie oto widzenie: Ujrzałem bramę otwartą w niebie, a głos owej jakby trąby, skierowanej już przedtem w moją stronę, powiedział do mnie: Wejdź tutaj, a ja ukażę ci to wszystko, co musi nastąpić. I zaraz zostałem uniesiony w zachwycie. Ujrzałem w niebie tron i kogoś, kto siedział na tronie.

Wielu twierdzi, że jest to 'obraz' pochwycenia kościoła, ponieważ od tego momentu kościół nie jest wymieniony w Objawieniu. Z tym się zgadzamy. Od tego momentu słowo 'kościół' już nie jest użyte. Jednakże 'święci' SĄ wymienieni. Ponieważ słowo 'kościół' nie jest wymienione, nie oznacza to, że samego kościoła tam nie ma. Niektórzy szybko dodają, że są to święci z ucisku. Ale takiego określenia nie znajdziemy w całej Biblii. Pytanie zatem brzmi: Kim są święci?
Rzym 1:7

Wszystkim, którzy są w Rzymie, umiłowanym przez Boga i powołanym, by być świętymi...

1 Kor 6:1-2

Czy odważy się ktoś z was, gdy zdarzy się nieporozumienie z drugim, szukać sprawiedliwości u niesprawiedliwych, zamiast u świętych? Czyż nie wiecie, że święci będą sędziami tego świata? A jeśli świat będzie przez was sądzony, to czyż nie jesteście godni wyrokować w tak błahych sprawach?

Tutaj widzimy, że święci będą sądzić świat. A potem mamy powiedziane, że to oni będą sądzić świat. Co to znaczy? Że są oni świętymi.
Rzym 16:1-2

Polecam wam Febe, naszą siostrę, diakonisę kościoła w Kenchrach. Przyjmijcie ją w imię Pana tak, jak zwykło się przyjmować świętych...

Święci są kościołem.

I widzimy świętych, kościół, w czasie ucisku, po Obj 4. Jednak odnośnie 'obrazu' z Obj 4:1-2 zobaczmy, proszę, na to – Iza 46:10
Ja od dawna objawiłem to, co ma się zdarzyć, dawno mówiłem o tym, co się jeszcze nie stało. Ciągle mówię, że to, co zamierzam, nastąpi i że zrobię to wszystko, co uznam za słuszne.

„Od dawien dawna to, co się ma wydarzyć.” Czasy przeszłe są obrazem tego, co się wydarzy. Jakie to są czasy, z których mamy się uczyć? Te, które faktycznie mogą być dla nas 'OBRAZAMI'?
Spójrzmy na Noego. Gdy wszedł do arki, co się wydarzyło? Spadły deszcze – 1 Mojż 7:11-13
Lot i jego rodzina. W dniu, gdy wyszli, spadł sąd – 1 Mojż 19
A co z Szadrakiem, Meszakiem i Abed-Nego? Przeszli przez ogień. Jednak zostali ochronieni – Daniel 3
Dziesięć plag. Od czwartej w górę Boży lud nie doświadczał plag. Choć tam byli, to byli ochraniani i ich to nie dotykało – 2 Mojż 7-12
Obrazy. To są właśnie obrazy, jakie mamy rozważać.
Izaj 46:10

Ja od dawna objawiłem to, co ma się zdarzyć, dawno mówiłem o tym, co się jeszcze nie stało. Ciągle mówię, że to, co zamierzam, nastąpi i że zrobię to wszystko, co uznam za słuszne.

To przywodzi kolejny temat, gdy chodzi o obrońców pochwycenia przed uciskiem. Tym tematem jest 'Gniew'. Stwierdzenie, jakie tam często pada, to: „Nie jesteśmy powołani, by doświadczyć gniewu”. Całkowicie się zgadzamy. Spójrzmy na ten werset - 1 Tes 5:9

Nie przeznaczył nas przecież Bóg na przedmiot swego zagniewania, lecz do osiągnięcia zbawienia przez Pana naszego Jezusa Chrystusa.

Zatem zgadzamy się, że nie jesteśmy przeznaczeni na Boży gniew. Jednak spójrzmy na pewne wersety, które ukazują Boży gniew i wybawienie w tym samym dniu. Wspomnieliśmy Noego i Lota, spójrzmy jak Jaszua mówi o nich w tym świetle.
Łuk 17:26-30

I jak było w czasach Noego, tak też będzie za dni Syna Człowieczego: jedli, pili, żenili się, wychodziły za mąż – aż do chwili, kiedy to Noe wszedł do arki. Potem przyszedł potop i zniszczył wszystkich. Podobnie zresztą działo się za czasów Lota: jedli, pili, kupowali, sprzedawali, uprawiali pola i budowali. Tego zaś dnia, kiedy to Lot wyszedł z Sodomy, spadły z nieba ogień i siarka i wytraciły wszystkich. Tak też będzie wtedy, kiedy pojawi się Syn Człowieczy.

Sam Jaszua ukazuje nam gniew i wybawienie dziejące się tego samego dnia.
Spójrzmy także do 2 Tes 1:5-8

Są one zapowiedzią sprawiedliwego sądu Bożego, a ich znoszenie sprawia, że stajecie się godnymi królestwa Bożego, dla którego cierpicie. Bóg okaże bowiem kiedyś swoją sprawiedliwość, zsyłając cierpienia na tych, którzy są teraz sprawcami waszych cierpień. Wam zaś cierpiącym obecnie ucisk – i nam również – ześle ulgę, gdy Pan Jezus objawi się na niebie, w ogniu płomienistym z aniołami w całej swej potędze, by wymierzyć karę tym, którzy nie uznają Boga i nie słuchają Ewangelii Pana naszego Jezusa.

Kolejny raz widzimy gniew i wybawienie tego samego dnia, gdy powraca Jaszua. I kolejny raz zgadzamy się, że nie doświadczymy Bożego gniewu. Nigdy.
Musimy jednak pamiętać, że Hebrajczycy byli ochraniani, gdy wylewał się sąd 10 plag. Bóg nazywa je sądem.
2 Mojż 6:6

I dlatego powiedz Izraelitom: Ja jestem Jahwe. Ja was uwolnię od ciężkiej pracy dla Egipcjan i wyprowadzę z tej niewoli. Wybawię was moją wyciągniętą prawicą po dokonaniu bardzo surowego sądu nad nimi.

Potem, jak już wspominaliśmy, od czwartej plagi w górę Hebrajczycy byli ochraniani.
2 Mojż 8:18-19

Tylko kraina Goszen, gdzie żyje mój lud, będzie wolna owego dnia od tej plagi. Tam nie będzie much. Po tym będziesz mógł poznać, że Ja, Jahwe, jestem Panem w tym kraju. Uczynię bardzo wyraźny przedział między moim a twoim ludem. Ten znak ukaże się już jutro.

Czyli Ojciec wie, jak chronić Swój lud, gdy na resztę wylewa Swój gniew. Faktycznie zgadzamy się, że nie jesteśmy powołani do gniewu. Jednak gdy chodzi o gniew człowieka, to już zupełnie inna historia. To nie jest takie pewne. Nasze nauczanie pt. „Siedem Kościołów” pokazuje, jak czas ucisku będzie wykorzystany jako czas oczyszczenia dla kościoła.
Musimy jednak zrozumieć, że jest pewien element Bożego gniewu, jaki widać co dzień. Przeczytajmy kilka wersetów nt. Bożego gniewu, które moglibyśmy dziś zastosować.
Psalm 7:12

Bóg jest Sędzią sprawiedliwym, jest Bogiem, który co dzień karać może.

Kiedy Bóg okazuje swój gniew? Co dzień.
2 Piotr 2:9

Tak to potrafił Pan wyrwać sprawiedliwych z największych niebezpieczeństw, a bezbożnych zatrzymać aż do dnia sądu na ukaranie, karząc ich tymczasem.

Jan 3:36

Każdy, kto wierzy w Syna, ma życie wieczne, kto zaś nie wierzy w Syna, tego czeka nie życie, lecz gniew Boży.

Efez 2:3

Zresztą, podobnie jak oni, my wszyscy żyliśmy według pożądliwości naszego ciała, ulegając jego skłonnościom i godząc się na zdrożne myśli. I byliśmy pokoleniem z natury zasługującym na gniew Boży, podobnie jak wszyscy inni.

A także Obj 15:1

Potem ujrzałem na niebie inny znak, ogromny i bardzo dziwny. Oto siedmiu aniołów trzymało siedem plag zwanych ostatnimi, ponieważ w nich dopełnił się gniew Boży.

Mówi nam, że są one dopełnieniem Bożego gniewu. Ostatecznymi. Nawet jeśli spojrzymy na końcówkę milenium, kiedy Szatan zostanie wypuszczony i zwiedzie wielu. A po tym ogień spadnie z nieba i zniszczy tych, którzy za nim poszli. Gniew jednak nie jest wymieniony. Nie ma nawet walki.
Po prostu ich zmiata i przygotowuje sąd ostateczny.
W Objawieniu Bóg kończy Swój gniew, a nie zaczyna.

Kolejnym tematem, gdy chodzi o pochwycenie przed uciskiem jest kościół w Filadelfii z Objawienia 3. Omówiliśmy to szczegółowo w naszym nauczaniu pt. „Siedem Kościołów”. Lecz spójrzmy na niego z punktu widzenia pochwycenia przed uciskiem.
Obj 3:10

Ponieważ usłuchałeś Mnie i wytrwałeś wiernie przy moich przykazaniach, przeto i Ja zachowam cię w godzinę próby, która przyjdzie na całą ziemię, by wypróbować wszystkich jej mieszkańców.

Jeśli ktoś obstaje przy tym, że Jaszua zabiera ten kościół ze świata, z powodu tego jednego tekstu:
zachowam cię w godzinę próby, która przyjdzie na całą ziemię”, to zakłada on, że zachowanie od próby wymaga 'pochwycenia' z tego świata. I w rzeczywistości jest to sprzeczne z modlitwą Jaszua w Jana 17:15

Nie proszę Cię, żebyś ich zabrał z tego świata, lecz abyś ich ustrzegł od złego.

Widzimy tu, jak Jaszua modli się, by nie byli wzięci ze świata, lecz zachowani przed tym złym. Jeśli tak jest, to dlaczego Jaszua miałby robić coś odmiennego w Objawieniu niż to, o co modlił się w Janie 17? Jednakże bardzo wyraźnie widać, że ten kościół przez jakiś czas jest przed czymś chroniony. Jeśli zharmonizujemy to z modlitwą Jaszua, to widzimy, że w tamtym czasie będą oni ochraniani przed złym. Jeszcze raz, nasze nauczanie „Siedem Kościołów” mówi o tym bardziej szczegółowo.

Następnym wersetem wykorzystywanym przy obronie pochwycenia jest Łuk 21:36

Czuwajcie więc, modląc się bez przerwy, żebyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma przyjść, i stanąć przed Synem Człowieczym.

Mamy tutaj modlić się o dwie rzeczy:
  1. byśmy mogli uniknąć tego, co nadchodzi
  2. byśmy byli zdolni stanąć przed Synem Człowieczym.

Przeczytajmy go jeszcze raz a zobaczymy, że są tam wyraźnie dwie rzeczy, o jakie mamy się modlić, a nie jedna połączona.

Czuwajcie więc, modląc się bez przerwy, żebyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma przyjść, i stanąć przed Synem Człowieczym.

Werset ten jest podobny do tego, co powiedziano kościołom z Objawienia. Tak jak kościół z Filadelfii miał uniknąć ciężkich czasów ucisku, jesteśmy zachęcani przez Jaszua do modlitwy, by tak samo tego uniknąć. Tak jak wszystkie kościoły w Objawieniu były zachęcane do wytrwałości i zwyciężania, by mogły zyskać życie wieczne, widzimy tutaj to samo, abyśmy my byli w stanie stanąć przed Synem Człowieczym. Staranie się przekonywać, że ten tekst mówi co innego, jest sprzeciwianiem się biblijnej harmonii.
Kolejnym argumentem broniącym pochwycenia jest to, że nie znamy dnia, kiedy Jaszua powróci. Chociaż mówiliśmy o tym w naszych dwóch nauczaniach, powtórzymy to tutaj. Wielu ludzi szybko mówi, że sam Jaszua powiedział 'Nikt nie zna dnia ani godziny.' Zgadza się. Tak powiedział. Przeczytajmy ten fragment i zobaczmy, co z niego wynika.

Najpierw Mat 24:35-36, gdzie jest powiedziane:

Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą. Lecz dnia tego ani godziny owej nikt nie zna: ani aniołowie w niebie, ani Syn – tylko jeden Ojciec.

Jeśli spojrzymy na kontekst, widzimy że dzień i godzina, o jakich tu mowa, to kiedy przeminą niebiosa i ziemia. Co ma sens, gdyż jest kilka wydarzeń po milenium, które nie mają przypisanego określonego czasu. Są to:
  1. Czas, gdy Szatan zostanie wypuszczony,
  2. Przygotowania do ostatniej bitwy, kiedy to ogień z nieba niszczy przeciwników,
  3. Wielki Sąd na Białym Tronie.

To po tych wydarzeniach, o których czasie nie wiemy, pojawiają się nowe niebiosa i ziemia. Stąd, na kontekst wskazuje werset 35. 'Tego dnia' odnosi się do przeminięcia nieba i ziemi. A gdy chodzi o powrót Jaszua, to tekst, jaki mamy po wersecie 36, opisuje to jako dni Noego. My oczywiście wiemy, że ci, co mieli być osądzeni w czasach Noego, nie znali dnia ani godziny, kiedy miał nastąpić sąd. Jednak na siedem dni przed sądem, Noe był o tym poinformowany i został ochroniony. Choć istotne jest zauważyć, że nie znał godziny.
1 Mojż 7:4

Ja zaś za siedem dni sprowadzę na ziemię ulewę, która nie ustanie przez czterdzieści dni i czterdzieści nocy, tak iż w końcu ulegnie zagładzie wszystko, co istnieje na ziemi i co ja stworzyłem.

On nie znał godziny, ale ZNAŁ dzień. Nie zapominajmy, że Pismo jest cykliczne. Pokazuje nam wzorce i obrazy, jak działa Ojciec.
Zgadza się to z Amosem 3:7

Niczego zaś Bóg i Pan nie czyni, nie objawiwszy tego swym sługom prorokom.

Ci, co mieli być osądzeni, nie wiedzieli kiedy nastąpi sąd, podczas gdy sprawiedliwy Noe wiedział.
Wielu wtedy wskazuje na Mat 24:42

Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia, w którym Pan wasz przyjdzie.

To dzieje się tuż po tym, jak Jaszua porównuje swoje przyjście do potopu Noego. Ludzie, którzy nie znali czasu potopu, zostali zabrani, a ci co wiedzieli, zostali uratowani. W wersecie 42 Jaszua mówi uczniom, by czuwali. Dlaczego? Ponieważ nie wiedzieli (czas teraźniejszy), kiedy Pan powróci. Spójrzmy teraz na te wersety, by pokazać, jak wyjaśnia on wcześniejsze zdanie.
Mat 24:43-44

I nad tym się też zastanówcie: Gdyby gospodarz domu wiedział, o której godzinie w nocy przyjdzie złodziej, czuwałby i nie dopuściłby do tego, by się włamano do jego mieszkania. Dlatego też i wy bądźcie gotowi, bo Syn Człowieczy przyjdzie w chwili, której nie przewidujecie.

Jeśli zauważyliście, nie powiedział on, że gospodarz znałby godzinę, ponieważ pilnował, LECZ RACZEJ, że pilnował, bo znał czas.

Przeczytajmy jeszcze raz.

I nad tym się też zastanówcie: Gdyby gospodarz domu wiedział, o której godzinie w nocy przyjdzie złodziej, czuwałby i nie dopuściłby do tego, by się włamano do jego mieszkania. Dlatego też i wy bądźcie gotowi, bo Syn Człowieczy przyjdzie w chwili, której nie przewidujecie.

Jeśli posłuchamy nakazu Pana i będziemy czuwać i pilnować, to oznacza, że będziemy znać dzień Jego powrotu, tak jak i gospodarz wiedział, ale nie znał godziny. Nie powiedział on, że gospodarz znałby godzinę, ponieważ pilnował, lecz dlatego pilnował, bo znał czas.

I nad tym się też zastanówcie: Gdyby gospodarz domu wiedział, o której godzinie w nocy przyjdzie złodziej, czuwałby i nie dopuściłby do tego, by się włamano do jego mieszkania. Dlatego też i wy bądźcie gotowi, bo Syn Człowieczy przyjdzie w chwili, której nie przewidujecie.

Jeśli usłuchamy nakazu Pana i będziemy czuwać i pilnować, to oznacza, że będziemy znać dzień Jego przyjścia, ale nie godzinę. Jeśli ktoś odwiedzi cię w piątek, to nie wyglądasz ich już w środę, nie? Oczywiście, że nie. Zaczynasz ich wyglądać w piątek, około godziny, której się zapowiedzieli. To samo działa tutaj. To wszystko nabiera sensu, gdy porównamy inne wersety, które mówią o czasie Jego przyjścia.
1 Tes 5:1-2

Nie muszę wam, bracia, pisać o dniu lub o godzinie. Sami bowiem wiecie dobrze, że dzień Pański przyjdzie jak złodziej nocą.

Z czyjej perspektywy przyjdzie On jak złodziej w nocy. Wierzącego czy niewierzącego? By na to odpowiedzieć, przeczytajmy 4 werset.

Ale wy, bracia, nie żyjecie przecież w ciemnościach, by ów dzień miał was zaskoczyć jak złodziej.

Porównajmy to z Obj 3:3, gdzie Jaszua mówi do kościoła w Sardes.

Przypomnij sobie tedy naukę, którą sam otrzymałeś i o której słyszałeś. Strzeż jej i nawróć się. A jeśli nie będziesz czuwał, przyjdę jak złodziej i nie będziesz wiedział, o której godzinie do ciebie przyjdę.

Te dwa fragmenty wyraźnie mówią, że Jaszua przyjdzie jak złodziej, tylko dla tych, co za Nim nie idą, którzy nie czuwają. Lecz ci, którzy Go naśladują, będą wiedzieć, kiedy Go wypatrywać. Tylko ci, którzy będą osądzeni, będą w ciemności niewiedzy. Jeśli chodzisz w światłości i idziesz według Jego świąt (moedim – czasy i pory) ustanowionymi już od początku, to będziesz wiedział, kiedy przyjdzie Mesjasz. Pamiętaj, w czasie pierwszego przyjścia wypełnił On co do dnia Święta wiosenne. I uczyni podobnie z jesiennymi Świętami, gdy powróci. Wielu powołuje się na Mateusza 25, by pokazać, że nie będziemy znać dnia.
Mat 25:11-13

Przyszły wreszcie pozostałe panny i zaczęły wołać: Panie, Panie, otwórz nam. Lecz on odpowiedział: Zaprawdę mówię wam, nie znam was. Czuwajcie więc, bo nie znacie ani dnia, ani godziny.

By to zrozumieć, musimy znać kontekst.
Przeczytajmy wcześniejsze wersety - Mat 25:5-10

A gdy oblubieniec się opóźniał, wszystkie ogarnęło znużenie i posnęły. Lecz o północy dał się słyszeć krzyk: Oto oblubieniec! Wychodźcie naprzeciw. Obudziły się tedy wszystkie panny i poczęły opatrywać swoje lampy. I powiedziały panny głupie do mądrych: Dajcie nam oleju, bo gasną nam lampy. Ale te odpowiedziały: Nie, bo może nie starczyć ani dla nas, ani dla was. Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie. A gdy one odeszły kupować olej, nadszedł oblubieniec. Wówczas te, które były gotowe, weszły z nim do sali biesiadnej i zamknięto drzwi.

Jest to obraz wszystkich 'wierzących'. Zauważcie, że wszystkie zasnęły. Ostatecznie jednak weszły tylko te, które były gotowe. To pokrywa się dokładnie z Obj 3:3 i 1 Tes 5:4
Wielu wskazuje na werset 13 tego tekstu.
Mat 25:13

Czuwajcie więc, bo nie znacie ani dnia, ani godziny.

Pytanie brzmi: Czy tekst mówi, że 'nie będziecie znać' czy 'nie znacie'? Mówi on – 'nie znacie'. Czy w czasie 100 lat budowania arki Noe znał dzień, kiedy nastąpi potop? Nie, nie znał. A czy panny już na początku wiedziały, kiedy przyjdzie oblubieniec? Nie. Oczywiście, że nie.
A czy Noe został w końcu poinformowany o tym dniu? Tak, został poinformowany. A czy panny zostały poinformowane? Tak, zostały. Ale połowa nie była przygotowana i je to ominęło.
'Czas teraźniejszy' kontra 'czas przyszły'. To tą sprawę tak naprawdę omawiamy. We wszystkich wersetach, jakie znaleźliśmy, jedyną rzeczą, jakiej nie będziemy znać (w czasie przyszłym), jest 'godzina' – i to współgra z Noem i pannami. Niektórzy nawet powołują się na Dz.Ap. 1:6-7, by bronić swojej opcji.

Zapytali Go zebrani: Panie, czy to właśnie w tym czasie przywrócisz królestwo Izraelowi? Lecz odpowiedział im: Nie do was należy znać daty i czasy, które Ojciec ustanowił w swojej władzy.

Jak wskazują Obj 3:3 i 1 Tes 5:4 Pismo wskazuje, że będziemy znać czasy i pory. Pamiętajcie, w przeciwieństwie do Dz.Ap. Chrystus powiedział, że będziemy znać porę.
Mat 24:32-33

Uczcie się przez podobieństwo od drzewa figowego. Kiedy jego gałęzie ożywiają się nabrzmiałe i ukazują liście, wiecie, że blisko jest lato. Podobnie też, gdy zobaczycie to wszystko, wiedzcie, że On jest już blisko, we drzwiach.

Czyli Jego słowa z Dz.Ap. 1 wydają się przeczyć tym z Mat 24. To każe nam się zastanawiać, czy Jaszua miał na myśli, że ci, którzy Go słyszeli w Dz.Ap. 1 nie będą znać czasów i pór, ponieważ nie będzie ich w czasach ostatecznych. Jest wiele dyskusji na temat tych wersetów z Dz.Ap. 1
Jednakże my wierzymy, że całe Pismo powinno być interpretowane w harmonii z innymi fragmentami. Jeśli zinterpretowaliśmy coś, co nie zgadza się z resztą Biblii, wtedy nasze interpretacje sprawiają, że Biblia sobie przeczy. Walczymy z każdą interpretacją, która coś takiego sprawia.
Kolejne wersety cytowane na obronę pochwycenia to Jan 14:1-3

Uwolnijcie wasze serca od trwogi. Wierzcie w Boga, wierzcie również we Mnie. W domu mojego Ojca jest wiele mieszkań, powiedziałbym wam, gdyby było inaczej. A Ja idę, żeby przygotować dla was miejsce. Kiedy zaś odejdę i przygotuję wam już miejsce, przyjdę ponownie i zabiorę was do siebie, abyście byli tam, gdzie jestem Ja.
Wyraźnie jest powiedziane - 'przyjdę ponownie i zabiorę was do siebie'. Ci co obstają przy pochwyceniu przed uciskiem, proszę, spójrzcie na logikę użytą w tym wersecie. Zabiera nas do nieba, do miejsca, które nam przygotowywał przez 2000 lat. Przebywamy w tym miejscu przez 7 lat. Potem przychodzimy z Nim na ziemię, by panować w milenium. Potem po milenium pojawia się NOWE niebo i NOWA ziemia. Co nam to mówi?
Miejsce, jakie przygotowuje nam od 2000 lat zgodnie z wersetem 3, będzie zamieszkałe przez nas tylko przez 7 lat, ponieważ przychodzimy z Nim na milenium, a potem jest nowe niebo i nowa ziemia. Przygotowuje to 2000 lat, a mieszkać będziemy tylko 7? Czy ma to sens? Dla nas, nie.

I na koniec. Jakiś czas temu wyszła seria książek Left Behind (Pozostawieni). Cała akcja tych książek toczyła się wokół tych, których ominęło pochwycenie (przed uciskiem). Co oznacza, że jeśli byłeś zostawiony, ominęło cię zmartwychwstanie i doświadczysz ucisku. Był to wielki hit we współczesnych kościołach. Powstały nawet filmy.
Niech Pismo przemówi i zobaczmy sami, co mówi, kto dokładnie zostanie 'pozostawiony', a kto zabrany.
Pierwsze – co mówi Jaszua w Mat 24:29-31?

A wkrótce po ucisku dni owych słońce się zaćmi, księżyc straci swój blask, gwiazdy poczną spadać z nieba, a moce niebieskie będą zachwiane. I wtedy ukaże się na niebie znak Syna Człowieczego, wtedy też poczną narzekać wszystkie narody ziemi. I ujrzą Syna Człowieczego zstępującego na obłokach z mocą wielką i chwałą. I wyśle On swoich aniołów z trąbą potężną, ażeby zgromadzili wszystkich wybranych z czterech stron świata, od jednego krańca nieba do drugiego.

Kiedy wybrani będą zebrani? Po dniach ucisku, nie przed. Przyjrzyjmy się Pismu bliżej, by zobaczyć, kto jest pozostawiony, a kto zabrany.
Mat 24:37-41

Podobnie jak za dni Noego tak też będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali aż do momentu wejścia Noego do arki, i nawet nie spostrzegli, że przyszedł potop i pochłonął wszystkich. Tak też będzie i z przyjściem Syna Człowieczego. Wtedy gdy dwóch będzie w polu, to jeden zostanie zabrany, a drugi ocaleje; gdy dwie kobiety będą obracały żarna, jedną wezmą, a druga zostanie.

Kto zatem jest pozostawiony? Sprawiedliwy (Noe z rodziną). A kto jest zabrany? Źli. Zbadajmy także przypowieść o pszenicy i kąkolu z Mat 13:24-30.

Opowiedział im też inną przypowieść: Podobne jest królestwo niebieskie do człowieka, który zasiał na swoim polu dobre ziarno. Lecz kiedy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel, nasiał kąkolu między pszenicę i odszedł. A kiedy zboże podrosło i wypuściło kłosy, ukazał się także i kąkol. Wówczas słudzy przyszli do właściciela i powiedzieli mu: Panie, czyż nie zasiałeś na twoim polu dobrego ziarna? Skąd się w nim wziął kąkol? A on odpowiedział: nieprzyjaciel to uczynił. Tedy zapytali słudzy: Czy chcesz, żebyśmy poszli i powyrywali kąkol. Lecz On odpowiedział: Nie, żebyście wyrywając kąkol nie zniszczyli przypadkiem i pszenicy. Pozwólcie jednemu i drugiemu rosnąć aż do żniwa. A podczas żniw powiem robotnikom: Zbierzcie naprzód kąkol i powiążcie go w snopki na spalenie, a potem zniesiecie pszenicę do mojego spichlerza.

O jakich żniwach mowa? Tych ostatecznych. I znowu, kto jest zabrany? Kąkol (niesprawiedliwi).
Posłuchajcie słów Jaszua, gdy wyjaśnia tą przypowieść uczniom.
Mat 13:36-43

A potem zostawiając rzesze, przybył do domu. Wtedy uczniowie przyszli do Niego i powiedzieli: Wytłumacz nam przypowieść o kąkolu na roli. A On odpowiadając im rzekł: Tym, który zasiewa dobre ziarno, jest Syn Człowieczy. Rolą jest świat, dobrym ziarnem są poddani królestwa. Kąkolem są synowie diabła, ów nieprzyjaciel, który zasiał kąkol, to szatan. Żniwem jest koniec świata, a żniwiarzami aniołowie. Podobnie jak zbiera się kąkol i spala w ogniu, tak też będzie przy końcu świata. Syn Człowieczy wyśle swoich aniołów, a ci zgromadzą z Jego królestwa wszystkie zgorszenia i wszystkich, którzy się dopuszczają nieprawości. I wrzucą ich do ognistego pieca, gdzie będzie płacz i zgrzytanie zębów. Tymczasem sprawiedliwi zajaśnieją jak słońce w królestwie ich Ojca. Kto ma uszy, niech słucha.

I znowu widzimy, że kąkol (niesprawiedliwi) jest zabrany, a pszenica (sprawiedliwi) pozostają, by jaśnieć. Spójrzmy na inne potwierdzenie – Łuk 17:23-35

I będą wam mówić: Oto jest tu lub tam. Nie chodźcie tam i nie naśladujcie ich. Jak błyskawica ukazując się na niebie, oświetla całe niebo, tak też będzie z Synem Człowieczym w Jego dniu. Lecz najpierw musi wiele wycierpieć i być odrzuconym przez to pokolenie. I jak było w czasach Noego, tak też będzie za dni Syna Człowieczego: jedli, pili, żenili się, wychodziły za mąż - aż do chwili, kiedy to Noe wszedł do arki. Potem przyszedł potop i zniszczył wszystkich. Podobnie zresztą działo się za czasów Lota: jedli, pili, kupowali, sprzedawali, uprawiali pola i budowali. Tego zaś dnia, kiedy to Lot wyszedł z Sodomy, spadły z nieba ogień i siarka i wytraciły wszystkich. Tak też będzie wtedy, kiedy pojawi się Syn Człowieczy. Gdy ktoś będzie się znajdował w owym czasie na dachu, mając jeszcze swoje rzeczy wewnątrz domu, niech nie wraca, żeby je zabrać. Podobnie też gdy ktoś będzie się znajdował na polu, niech nie wraca. Przypomnijcie sobie żonę Lota. Ktokolwiek usiłuje ocalić swoje życie, straci je; ten zaś, kto by je stracił, znów będzie żył. Mówię wam, że owej nocy będą dwaj na tym samym posłaniu: jeden będzie zabrany, a drugi zostanie. Dwie kobiety będą obracały żarna: jedną zabiorą, a druga pozostanie.

I znowu, kto jest zabrany? Źli. A kto zostaje? Sprawiedliwi.
Przeczytajmy Przyp 10:29-30

Niewinni u Pana znajdują schronienie, a dla złoczyńców zaś Pan gotuje zgubę. Sprawiedliwy nigdy nie zastanie wykorzeniony, zły nie ostanie się na ziemi.

Po zbadaniu, co Pismo mówi na ten temat, jesteś pewny, że nie chcesz być 'Pozostawiony'?
To powiedziawszy, ludzie pytają nas często, kiedy spodziewamy się przyjścia Jaszua? Jak to widzimy w stosunku do Świąt jesiennych? Pamiętajcie, jak to wyjaśnialiśmy w naszym nauczaniu „Proroczy Kalendarz Jahwe” wiemy, że Jaszua wypełnił Święta wiosenne, co do dnia. Tylko w takim świetle ma to sens, że powróci On na Święta jesienne. Oczywiście my też wyczekujemy, jak i inni. Wierzymy, że gdy tak zbliża się ten czas i wszyscy wyczekujemy, będziemy w stanie widzieć i znać, kiedy On powróci.
Czy mogłoby to być w Dzień Trąbienia? Miałoby to sens, gdyż ostatnia trąba zabrzmi.
Czy mogłoby to być w Dzień Pojednania? Co 50 lat dwie srebrne trąby brzmią w Dzień Pojednania, by ogłaszać kolejny Rok Jubileuszowy.
Czy mogłoby to być na rozpoczęcie Święta Namiotów? Byłby to pierwszy dzień, kiedy Jaszua zacznie z nami zamieszkiwać i świetnie by to też pasowało do 1260 dni od Paschy 3,5 roku wcześniej, kiedy to – jak wielu wierzy – Antychryst zacznie swe panowanie.
Jesteśmy otwarci. Ale o wiele więcej – patrzymy i obserwujemy. W tym wszystkim, pytamy się was, bronicie swoich opcji czy szukacie prawdy? Wiemy, że to nauczanie nie jest łatwe do słuchania, zwłaszcza gdy przez całe życie byliście wychowywani w przeświadczeniu o pochwyceniu. Prosimy was po prostu, byście byli otwarci na Ducha i badali Pisma.
Pamiętajcie – Izaj 1:18

Przyjdźcie więc, by pospierać się ze Mną – mówi Jahwe.

Mamy nadzieję, że podobało wam się to nauczanie. Pamiętajcie, wszystko badajcie.

Szalom

tłumaczenie Bogusław Kluz